Gotowe do skopiowania pasty o sztuce nowoczesnej poznaj fenomen internetowej satyry
- Najpopularniejsza "pasta" dotyczy psa w galerii i instalacji "Gówno".
- "Pasty" wyśmiewają niezrozumiałość, pretensjonalność i absurdalność sztuki nowoczesnej, a także wysokie ceny i domniemane pranie pieniędzy.
- Satyra często celuje w sztukę konceptualną (np. banan na ścianie) i minimalizm (np. "Czarny kwadrat" Malewicza).
- Zjawisko "past" wpisuje się w szerszą debatę społeczną o sztuce w Polsce, m.in. w kontekście Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie.
- Istnieje refleksja, czy same "pasty" mogą być formą sztuki nowoczesnej, nawiązującą do idei reprodukcji dzieł.
Gdy "też bym tak namalował" to za mało krótka historia internetowej satyry
Zapewne każdy z nas, stojąc przed dziełem sztuki nowoczesnej, choć raz pomyślał: "Przecież ja też bym tak namalował!". To uczucie, ta mieszanka zdziwienia, niedowierzania i lekkiego rozbawienia, jest punktem wyjścia dla całego fenomenu internetowych "past" o sztuce współczesnej. W kulturze internetowej, gdzie humor i szybka riposta są na wagę złota, takie odczucia szybko znalazły swoje ujście w formie krótkich, często absurdalnych tekstów, które błyskawicznie rozprzestrzeniają się w sieci.Dla wielu internautów, "pasty" stały się idealnym narzędziem do wyrażania swoich opinii na temat sztuki, która bywa postrzegana jako elitarna, niezrozumiała, a czasem wręcz pretensjonalna. Zamiast wdawać się w długie dyskusje, które często kończą się na niczym, można po prostu skopiować gotowy tekst i w zabawny sposób skomentować daną sytuację. To jest właśnie siła internetowej satyry demokratyzuje ona dyskusję o sztuce, pozwalając każdemu, bez względu na wykształcenie, wyrazić swoje zdanie w przystępny i humorystyczny sposób.
Główne grzechy sztuki nowoczesnej według internautów: od banana na ścianie po performance
Przeglądając internetowe fora, grupy na Facebooku czy komentarze pod artykułami o sztuce współczesnej, szybko zauważymy, że pewne motywy powracają niczym bumerang w satyrycznych "pastach". Internauci mają swoje ulubione "grzechy" sztuki nowoczesnej, które z lubością wyśmiewają:
- Niezrozumiałość i pretensjonalność: To chyba najczęstszy zarzut. Dzieła, które wymagają długich i skomplikowanych opisów, by w ogóle je "zrozumieć", często stają się obiektem żartów. Internauci kpią z hermetycznego języka krytyków i kuratorów, którzy potrafią nadać głębokie znaczenie zwykłym przedmiotom.
- Absurdalność i "wszystko może być sztuką": Kiedy banan przyklejony taśmą do ściany sprzedaje się za setki tysięcy dolarów, trudno się dziwić, że rodzi to falę memów i "past". Sztuka konceptualna, w której idea jest ważniejsza niż forma, często bywa postrzegana jako absurdalna i wyśmiewana za to, że "każdy mógłby to zrobić".
- Minimalizm i prostota: Klasyczne dzieła, takie jak "Czarny kwadrat na białym tle" Kazimierza Malewicza, choć historycznie ważne, w internecie często stają się symbolem "sztuki, którą namalowałoby dziecko". Proste formy i oszczędność wyrazu bywają ironicznie komentowane jako lenistwo artysty.
- Wysokie ceny i pranie pieniędzy: Astronomiczne kwoty, za jakie sprzedawane są niektóre dzieła, budzą nie tylko zdziwienie, ale i podejrzenia. Wiele "past" sugeruje, że sztuka nowoczesna to idealny sposób na pranie brudnych pieniędzy, a jej wartość jest sztucznie nadmuchana.
- Performance i instalacje: Te formy sztuki, często efemeryczne i wymagające interakcji, bywają niezrozumiałe dla szerokiej publiczności. "Pasty" często wyśmiewają ich domniemaną bezcelowość lub udawaną głębię.
Klasyka gatunku: pasta o psie w galerii, którą musisz znać
To nie jest pies, to jest performance: tekst legendy gotowy do skopiowania
Jeśli istnieje jedna "pasta" o sztuce nowoczesnej, którą każdy internauta powinien znać, to jest to bez wątpienia historia o psie w galerii. To absolutna klasyka, która w mistrzowski sposób kondensuje wszystkie zarzuty wobec sztuki współczesnej w jednej, przezabawnej anegdocie. Przygotujcie się, bo poniżej znajdziecie tekst gotowy do skopiowania i wysłania znajomym, gdy tylko nadarzy się okazja do ironicznym komentarza na temat sztuki!
Wchodzi facet z psem do galerii sztuki nowoczesnej. Podchodzi do nich kustosz i mówi:
- Przepraszam, ale z psem nie wolno.
Facet na to:
- Ale to nie jest pies, to jest performance!
Kustosz, trochę zmieszany, ale chcąc być na bieżąco z trendami, odpowiada:
- Ach, rozumiem! A jaki tytuł nosi ten performance?
Facet:
- "Pies, który sra na dywan".
W tym momencie pies załatwia swoją potrzebę na środku sali. Kustosz, zafascynowany, woła do zgromadzonej publiczności:
- Proszę państwa, mamy zaszczyt podziwiać odważną i szczerą instalację artystyczną! To jest "Gówno" dzieło, które w brutalny sposób obnaża hipokryzję współczesnego społeczeństwa i dekonstruuje pojęcie estetyki! Zwróćcie uwagę na tę organiczną formę, na tę naturalność wyrazu... Jest to manifest wolności i autentyczności! Brawo, brawo!
Anatomia żartu: Dlaczego historia o instalacji "Gówno" bawi nas do łez?
Ta "pasta" to majstersztyk internetowej satyry i nie bez powodu stała się tak popularna. Jej siła tkwi w tym, że w zaledwie kilku zdaniach trafia w sedno głównych zarzutów wobec sztuki nowoczesnej. Po pierwsze, wyśmiewa niezrozumiałość to, co dla zwykłego człowieka jest po prostu psem załatwiającym potrzebę, dla "eksperta" staje się głębokim performance'em. Po drugie, kpi z pretensjonalności i absurdalności, pokazując, jak łatwo można nadać wyszukane znaczenie czemuś trywialnemu.
Co więcej, "pasta" ta doskonale satyruje hermetyczny język krytyków sztuki. Opis "Gówna" jako "odważnej i szczerej instalacji", "brutalnie obnażającej hipokryzję" i "dekonstruującej pojęcie estetyki" to idealne odzwierciedlenie frazesów, które często słyszymy w galeriach. To właśnie ta celna parodia języka i postaw sprawia, że historia o psie i instalacji "Gówno" bawi nas do łez i jest tak chętnie powielana. Pokazuje, jak cienka bywa granica między sztuką a codziennością, a także jak bardzo potrafimy komplikować proste rzeczy.
Inne przykłady, które krążą po sieci: od Malewicza po fanatyka sztuki współczesnej
Choć "pasta" o psie jest królową gatunku, internet obfituje w inne przykłady satyry na sztukę nowoczesną. Wiele z nich bazuje na ogólnych stereotypach i konkretnych dziełach, które stały się ikonami "niezrozumiałej" sztuki:
- "Czarny kwadrat" Malewicza: Często pojawiają się żarty o tym, że to "dzieło, które każdy by namalował", albo że "moje dziecko rysuje lepiej". Kpi się z jego prostoty i faktu, że jest uznawane za arcydzieło.
- Banan przyklejony taśmą do ściany: Po głośnej akcji Maurizio Cattelana, internet zalała fala memów i "past" o tym, jak łatwo można stworzyć "sztukę" za pomocą banana i taśmy, a następnie sprzedać ją za fortunę.
- Stereotyp "fanatyka sztuki współczesnej": Często pojawiają się postacie wyśmiewające osoby, które za wszelką cenę próbują zrozumieć i zachwycić się każdym dziełem, nawet jeśli jest ono dla nich kompletnie niezrozumiałe. To satyra na snobizm i udawanie.
- Puste ściany i niewidzialne dzieła: Żarty o galeriach, w których "dzieło" jest niewidzialne, a widz musi sobie je wyobrazić, są kolejnym popularnym motywem, podkreślającym absurdalność sztuki konceptualnej.

Za kulisami hejtu: co tak naprawdę denerwuje nas w sztuce nowoczesnej?
Czy to tylko żarty, czy wyraz głębszej frustracji i niezrozumienia?
Zastanawiając się nad fenomenem "past" o sztuce nowoczesnej, warto zadać sobie pytanie: czy to tylko niewinne żarty, czy może odzwierciedlenie czegoś głębszego? Moim zdaniem, jest to coś więcej niż tylko humor. Internetowa satyra często stanowi wentyl bezpieczeństwa dla głębszej frustracji i niezrozumienia, które towarzyszą społecznemu odbiorowi sztuki w Polsce.
Sztuka nowoczesna, a zwłaszcza instytucje takie jak Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, promujące dzieła artystów konceptualnych i performerów, bywa dla wielu odbiorców kontrowersyjna lub po prostu niezrozumiała. Otwarcie nowego gmachu MSN w 2024 roku dodatkowo podsyciło tę debatę. "Pasty" stają się więc formą wyrażania sprzeciwu, niezgody na narzucaną "jedynie słuszną" interpretację, a także sposobem na radzenie sobie z poczuciem wykluczenia z elitarnego świata sztuki. To nie tylko śmiech, ale i próba odzyskania głosu w dyskusji, która często wydaje się zdominowana przez ekspertów.Przeczytaj również: MSN Warszawa: Thomas Phifer, otwarcie 2026. Jak zmieni miasto?
Sztuka jako symbol statusu: Czy śmiejemy się z dzieł, czy z ich astronomicznych cen?
Nie da się ukryć, że jednym z kluczowych czynników podsycających internetową satyrę są wysokie, często postrzegane jako absurdalne, ceny dzieł sztuki nowoczesnej. Kiedy kawałek płótna z jedną kreską kosztuje miliony, a banan przyklejony taśmą setki tysięcy, naturalnie rodzi to pytania i ironiczne komentarze. Dla wielu ludzi, sztuka nowoczesna staje się symbolem statusu, a jej wartość rynkowa wydaje się oderwana od jakiejkolwiek realnej wartości estetycznej czy użytkowej.
Co więcej, powszechne przekonanie, że sztuka nowoczesna może służyć do prania pieniędzy, tylko wzmacnia tę satyrę. W oczach internautów, drogie, niezrozumiałe dzieła stają się idealnym narzędziem do ukrywania nielegalnych transakcji, co dodaje kolejny, cyniczny wymiar do żartów. Śmiejemy się więc nie tylko z formy dzieł, ale także z całego systemu, który je otacza z absurdalnych cen, z elitarności i z poczucia, że za kulisami dzieje się coś, czego zwykły śmiertelnik nie jest w stanie pojąć.
